Filmy Festiwalu

.


Wyścig / The Challenge

Reżyseria Yuri Ancarani / Francja, Włochy / France, Italy / 2016 / 69 min.

.

"Reżyser przekracza Zatokę Perską, aby towarzyszyć sokolnikom w przygotowaniach do ważnych zawodów na pustyni w Katarze. Obserwujemy, jak wśród SUV-ów, lamborghini i prywatnych odrzutowców rozgrywa się konkurs przypominający świat „Mad Maxa”. Film to zobrazowana z antropologiczną pasją opowieść o intensywnym weekendzie spędzonym na pustyni.

Zawody sokolników mają tradycję sięgającą niemal 40 stuleci. Były rozrywką arystokracji w średniowieczu. Także dziś, szczególnie w kulturze arabskiej, przypisywany jest im duży prestiż. Sokoły biorące udział w zawodach darzone są przez ich właścicieli nie tylko czcią, ale także dużą czułością.

Świat przedstawiony w filmie jest wyłącznie męski. Obserwujemy pełne przepychu przygotowania do zawodów, które swoją powagą i wzniosłością przywodzą na myśl rytualne obrzędy, których uczestnikom nie brakuje fantazji. Widok lamparta siedzącego obok swojego właściciela w samochodzie podczas przejażdżki po pustyni to tylko jedno z ujęć, które w odbiorze wydaje się całkiem nierealne, sprawiając, że sceny z filmu przypominają surrealistyczne obrazy. Jednocześnie zawody sokolników jak żaden inny fenomen umożliwiają przyjrzenie się Katarowi zanurzonemu we współczesności związanej z kulturą miejską, ale osadzonemu silnie w tradycji odpowiadającej przywiązaniu do pustyni.

Ścieżek odczytania filmu, który bezspornie jest wizualną ucztą, jest wiele. W pamięć zapada choćby scena, w której obserwujemy ucieczkę gołębia zobrazowaną za pomocą kamery umieszczonej na skrzydłach napastnika. Wieloznaczność obrazu Ancaraniego jest związana z doświadczeniami tego włoskiego reżysera sytuującymi się między filmem a wideo-artem. Jego prace były nagradzane zarówno na festiwalach w Locarno, Wenecji i Toronto, jak i wystawiane w muzeach sztuki współczesnej, m.in. w paryskim Centrum Pompidou czy na Biennale w Wenecji."

[opis Against Gravity]

.


Bez tytułu / Untitled

reżyseria Monika Willi, Michael Glawogger /Austria / 2016 /103 min.
.

.

Ostatni film Michaela Glawoggera, dokończony dwa i pół roku po jego tragicznej śmierci przez Monikę Willi, jego wieloletnią wspólpracownicę, która zmontowała nakręcony materiał, kierując się notatkami reżysera powstałymi podczas kręcenia zdjęć.

Glawogger („Śmierć człowieka pracy”, „Chwała dziwkom”, „Megamiasta”) w 2013 roku postanowił uciec od rutyny i udać się w roczną podróż bez żadnego z góry założonego planu. Ruszył na południe, do krajów które pojawiają się w naszej świadomości tylko jako paski sensacyjnych newsów o kolejnych klęskach żywiołowych, wojnach, falach głodu lub politycznego chaosu. Choć projekt był obarczony dużym ryzykiem – ile to już artystów wyprawiało się w podróż bez celu, by zagubić się w grafomanii i banale – to w tym przypadku rezultat jest olśniewający. Film wytrzymuje porównanie z arcydziełami autorskiego kina z lat 60. ubiegłego wieku. Przez ekran płyną, wdzierając się w naszą podświadomość, hipnotyczne obrazy będące śladem zapisu podróży przez Włochy, Bałkany, kraje Maghrebu i Saharę, aż po wschodnie wybrzeże Afryki. To trwająca ponad cztery miesiące, wiodąca z północy na południe, droga przez kolejne kręgi piekła, przez krzywe odbicia jeszcze sytej i bezpiecznej Europy.

Glawogger obrazuje świat, który już za chwilę może wlać się do mieszczańskiego raju bogatej Europy. Z bliska przygląda się ludziom, których praca nie zmieniła się od średniowiecza, którzy przez całe lata wykonują najprostsze fizyczne czynności: przesiewając piasek w poszukiwaniu złota, rozłupując kamienie czy podróżując z targu na targ w skrajnie trudnych warunkach, w nadziei na jakikolwiek zarobek. Ludzie ci żyją w całkowitej symbiozie ze zwierzętami, które trzymają tuż obok swoich domostw. Film rozbija medialną bańkę, w której wygodnie się umieściliśmy, a która chroni nas przed konfrontacją z pozaeuropejską rzeczywistością.

Precyzyjny montaż i transowa muzyka dopełniają dzieła, tworząc obraz kompletny, wciągający, przerażający, ale prawdziwy w swojej intensywności.

Życie okrutnie przeplotło się ze sztuką – u kresu swojej wędrówki, w Liberii, Glawogger zmarł, zaraziwszy się malarią. Zostawił po sobie film, który jest podsumowaniem jego bezkompromisowej drogi. Obraz został przyjęty kilkunastominutową owacją na festiwalu w Berlinie, mieście szczególnym – przecież to tu dociera duża część z tych, którzy starają się uciec z krajów ogarniętych wojną lub pogrążonych w biedzie. Dzięki Glawoggerowi lepiej rozumiemy ich motywacje.

[opis Against Gravity]

.


.

Nie dojechać nigdy

reżyseria Bartosz Lisek /Polska / 2017 /60 min.
.
„Znów w drodze. Z braku skrzydeł ciągle przemieszczam się rowerem” - Piotr Strzeżysz

Film Nie dojechać nigdy to opowieść o życiu współczesnego nomady, który od ponad 20 lat włóczy się po świecie, szukając w nim swojego miejsca. Samotne noce w bezludnych zakątkach globu, obcowanie z duchami, niezliczone spotkania z „innym”, zmartwienia, mamy, koty i przemożna chęć niedojechania do celu – to wszystko składa się na fascynujący portret jednego z najoryginalniejszych polskich podróżników, laureata Kolosa 2014 oraz autora znakomitych Powidoków i Snu powrotu, który od zawsze marzył, żeby być ptakiem - Piotra Strzeżysza.

ndn-screen-01 ndn-screen-12 ndn-screen-21

.


dolny slask_sponsor1



"Podróżować znaczy żyć. A w każdym razie żyć podwójnie, potrójnie, wielokrotnie." - Andrzej Stasiuk